Turystyczne Forum Wiedzy

wakacje nad morzem w Polsce

"Dar Pomorza"

06 październik 2011r.

Navigare necesse est (żeglowanie jest koniecznością) ...mówili starożytni, a właściwie żyjący przed dwoma tysiącami lat Plutarchos, pisarz i filozof z Cheronei, który wymyślił to powiedzenie. Ma ono dalszy ciąg, z którego sensem trudno się pogodzić, bowiem głosi, że: vivere non est necesse/=życie nią nie jest). Jak widać Plutarchos, podobnie jak wszyscy Grecy, oczarowany był wspaniałością i użytecznością żeglugi, zdawał sobie również sprawę, że z nią związany jest byt i wielkość jego narodu. Pierwsi Piastowie: Mieszko I, Bolesław Chrobry, Bolesław Krzywousty dostrzegali niewątpliwie wagę związku państwa polskiego z morzem, gdyż parli ku niemu ze swoimi wojnami, wytyczali granice wzdłuż brzegu Bałtyku, od Wolina przez Kołobrzeg do Gdańska. I późniejsi władcy, Zygmunt August, który... i na oceanie... chciał być ogromnym nieprzyjaciołom koronnym, Stefan Batory, usiłujący podporządkować państwu krnąbrny Gdańsk, i Władysław IV, snujący plany zawładnięcia Bałtykiem. Niestety szlachta pomna przestróg Klonowicza, który radził: Jeno wżdy morzu daj spokój, a w Wiśle frachtuj zdrów, lub Reja głoszącego, że: na morzu bodaj tam nikt dobry nie bywał poprzestawała na dowiezieniu zboża do Gdańska i sprzedaniu kupczykom do spichrzów nad Motławą. Polakom - zanotował bawiący w Warszawie pod koniec XVI w. nuncjusz papieski- dosyć posiadać tyle morza, iżby koń mógł się skąpać, a nie utonąć. W XVIII w. król pruski Fryderyk II, inicjując rozbiór Polski, chciał raz na zawsze wyrzucić Polaków znad Bałtyku. Nie udało mu się to wprawdzie, bo w 1920 r. mógł znów żołnierz polski wjechać na koniu - jak przed wiekami rycerze Krzywoustego - w wody Bałtyku, ale tylko strzęp dawnego dziedzictwa dostał mu się do strzeżenia. Inny jednak byl teraz stosunek Polaków do problemu uprawy morza. Zabrano się na gwałt do pływania po nim, do handlu morskiego, budowy portu w Gdyni, Helu i Władysławowie, wzięto się do produkcji statków, zaczęto uprawiać żeglarstwo i szkolić z zapałem kandydatów na wilków morskich. Dotknąwszy sprawy szkolenia, doszliśmy do właściwego tematu, wyznaczonego tytułem artykuliku. Do dzisiaj w wielu państwach morskich rozpoczyna się szkolenie nawigatorów na statkach żaglowych. Twarda to nauka, a zarazem egzamin przydatności do zawodu marynarza, a szkoła na tego rodzaju statkach jest ponoć nie do zastąpienia. Już w 1920 r. zakupiony został przez rząd polski statek szkolny "Lwów" i w 1922 r. przekazany Państwowej Szkole Morskiej w Tczewie. Jego portem macierzystym był Gdańsk. W 1930 r. wysłużoną jednostkę zastąpił "Dar Pomorza". Żaglowiec ten zbudowany był w 1909 r. w Hamburgu jako statek szkolny niemieckiej marynarki handlowej. Nazywał się "PrinzEitel Friedrich" Po klęsce Niemiec uzyskali go Francuzi, ale nie wykorzystywali, poprzestając na nadaniu mu w 1926 r. nazwy "Colbert" Stojący w porcie Saint Nazaire żaglowiec zakupił w 1929 r. Pomorski Komitet Floty Narodowej za fundusze zebrane na Pomorzu. Nadano mu nazwę "Pomorze", którą podczas remontu i przebudowy dokonanej w duńskim mieście Nakskov zmieniono ostatecznie na "Dar Pomorza". Uroczyste podniesienie bandery i przekazanie żaglowca Państwowej Szkole Morskiej w Gdyni odbyło się 30 lipca 1930 r. Dzień ten zapoczątkował jakże pożyteczną dla kraju służbę morską "Daru Pomorza", jako statku szkolnego. Statek, olśniewający swoją urodą oglądających go w porcie turystów, dla praktykujących na nim kandydatów i uczniów byl placem twardej i wymagającej wysokiego hartu ducha służby. Nagrodę stanowiły atrakcyjne podróże szkoleniowe po morzach i oceanach. W okresie międzywojennym odbyło się ich dziewięć. Podczas jednej z nich, trwającej od 16X 1934 do 3 X 1935 r. statek ze 107 osobami na pokładzie, w tym 58 kandydatami i 11 uczniami opłynął kulę ziemską, zaliczywszy odwiedzenie 23 portów i przebycie Kanału Panamskiego. W następnej podróży w 1936/37 r., znów przez Kanał Panamski i przez Południowy Pacyfik opłynął sławny w żegludze Przylądek Horn i odwiedziwszy Buenos Aires powrócił do Gdyni. Przez całą wojnę pozostawał "Dar Pomorza" w Szwecji, skąd powrócił 24 X 1945 r. i od 1946 r. znów odbywa wyprawy szkoleniowe z uczniami Państwowej Szkoły Morskiej, późniejszej Wyższej Szkoły Morskiej w Gdyni. W 1972 r. uczestniczył w regatach w kilońskiej "Operacji Żagiel 72" pod dowództwem komendanta kpt. Kazimierza Jurkiewicza na trasie Cowes-Skagen. "Dar Pomorza" pokonał wówczas bezapelacyjnie wszystkich rywali. Później również brał udział w "Operacji Żagiel 72, 74, 78" i znów zwycięskiej w 1980 r. Komendantami "Daru Pomorza" byli kolejno kapitanowie żeglugi wielkiej: Konstanty Maciejewicz(1930-37), Konstanty Kowalski (1937-39), Stefan Gorazdowski (1946-52), Kazimierz Jurkiewicz (1952-76), ostatnio był nim kpt. Tadeusz Olechnowicz Po tym szkicowym "biogramie" należy się charakterystyka naszego statku. Jest to żaglowiec, 3-masztowa fregata.(fregata -typ żaglowca, zw. także pełnorejowcem, o trzech masztach z ożaglowaniem rejowym), o około 1900 m3 żagli, z pomocniczym silnikiem 430 KM, 1 śrubą. Pod żaglami płynąć może z szybkością przeciętnie 5 węzłów. Najwyższa szybkość, jaką osiągnął, wynosi 17 węzłów, (węzeł = jednostka miary szybkości równa 1 mili morskiej na godzinę). Poruszany motorem płynie z szybkością 9 węzłów. Posiada 2 pokłady, 28 ludzi załogi, w tym 12 oficerów. Zabierał na pokład 150-200 uczniów. Jest jednym z najpiękniejszych w swej sylwetce i ożaglowaniu oraz jednym z najstarszych żaglowców we flotach świata. We wrześniu 1981 r. "Dar Pomorza" zakończył służbę jako statek szkolny. Podobnie jak "Błyskawica" będzie placówką muzealną. Młodzi inżynierowie ze Stoczni Gdańskiej skonstruowali jednak następcę - "Dar Młodzieży". Nażwa upamiętnia to, że fundatorem była młodzież z całego kraju. Nowa fregata została zwodowana 10 lipca 1982 r. i przekazana Wyższej Szkole Morskiej, aby mogła dalej służyć przygotowywaniu oficerów dla naszej floty handlowej. Dzieje i dorobek w tej dziedzinie "Białej Fregaty", jak często nazywany bywa "Dar Pomorza", po około półwieku jej służby pod biało-czerwoną banderą, liczone będą zawsze jako ważny fragment historii polskiej żeglugi. Przysporzyła ona krajowi wiele setek oficerów, w tym takich slaw na polu żeglugi, jak legendarny kpt. Maciejewicz, Tadeusz Meissner, Stanisław Kosko i wielu, wielu innych.

ocena 3,8/5 (na podstawie 4 ocen)

Dar Pomorza, atrakcje, historia, miejscowości, żaglowiec, Gdańsk, Kołobrzeg, Gdynia, Motława